FANDOM


Carlos Castano (ur.1967 r. zm. w 2004r.) - kolumbijski zbrodniarz wojenny. Założyciel szwadronów śmierci
Castano

Carlos Castano

 (AUC), które wspierały kolumbijskie wojsko w czasie wojny domowej w Kolumbii. Oskarżano go zbrodnie wojenne, tortury i handel narkotykami.

Carlos Castano wychowywał się w małej wiosce w Kolumbijskiej dżungli z 11 rodzeństwa i ojcem który był zwolennikiem lewicowej partyzantki FARC. W szopie Carlosów ukrywano bojowników. Mimo tego partyzanci FARC porwali ojca Carlosa i zarządali okupu 50 tyś. USD. Mimo że rodzina zapłaciła okup ojciec został zabity. W 1983 roku 18-letni Carlos wyjechał do Izraela ze swoimi braćmi uczyć się walki w dżungli, zastawiania pułapek i kontaktowania z handlarzami bronią. Po powrocie Carlos Castano założył szwadrony śmierci (AUC) wspierane przez kolumbijskie wojsko i Stany Zjednoczone (USA). Oddziały Castano zabijały każdego kto wspierał lub popierał FARC. Większość zwolenników FARC zabito w regionie Medio Magdalena skąd pochodził Castano. Castano utrzymywał bliskie kontakty z Pablo Escobarem, narkotykowym baronem i jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie. Razem eliminowali wspólnych wrogów i pomagali sobie w przerzucaniu kokainy poza granice Kolumbii.

W pewnym momencie Castaño odwrócili się od swojego sojusznika. Według jednej z teorii stało się tak, gdy słynny gangster wydał wyrok śmierci na czterech współpracowników, którzy byli także bliskimi przyjaciółmi
Castanoguaerillas

Carlos Castano i jego oddziały

krewkich braci. Chwilę później Castano z braćmi należeli już do liderów Los Pepes, zbrojnej grupy założonej przez wrogów Escobara. Po śmierci lidera kartelu z Medellin Castaño mogli w pełni oddać się swojej życiowej misji - mordowaniu komunistów. W 1993 roku utworzyli Siły Samoobrony Chłopskiej z Cordoby i Uraby (ACCU, Autodefensas Campesinas de Córdoba y Urabá), które stały się największą paramilitarną bojówką w kraju. Szkolona na dostarczonych przez USA podręcznikach wojny antypartyzanckiej organizacja szybko zapanowała nad północnymi regionami Kolumbii. W 1994 brat Carlosa Fidel zginął w ataku rebeliantów. Przywódctwo w AUC przejął po nim sam Carlos.

Szwadrony AUC mordowali ludzi z wiosek, w których znajdowali się rebelianci. Problemem wojny domowej w Kolumbii jest to, że kolaborantem można zostać zupełnie przypadkiem. Wiele wiosek ukrytych w niebotycznej kolumbijskiej dżungli trafiło pod władanie FARC tylko dlatego, że to komuniści pierwsi do nich dotarli. Ludność cywilna była zachęcana do płacenia podatków rewolucyjnych i dostarczania żywności. Nikt z cywili nie wiedział, że sprowadza na siebie gniew AUC. W czerwcu 1997 roku AUC, po otrzymaniu pozwolenia od kolumbijskiej armii, zaatakowała kontrolowaną przez partyzantów prowincję Meta. Zatrzymali się w miasteczku Mapiripan, gdzie przez pięć dni, pod pretekstem karania sabotażystów, urządzali prawdziwy festiwal śmierci. Kilku chłopów zostało pokrojonych maczetami i piłą łańcuchową. Poćwiartowane ciało miejscowego mędrca zawisło na haku rzeźnickim. Łącznie zginęło około 50 osób. Dokładna liczba nie jest znana, bo wiele zwłok wrzucono do wartkiej rzeki. Po ataku AUC miasteczko opustoszało.

Na przełomie wieków organizacja, która rozrosła się wtedy już do rozmiaru 8 tysięcy bojowników, w brutalny
Castano2

Carlos Castano w czasie wywiadu

sposób mordowała około tysiąca osób rocznie – więcej niż wszystkie lewicowe partyzantki w Kolumbii łącznie. Wśród ofiar było wielu nieprzychylnych prawicowcom dziennikarzy i polityków. Sam Castaño przyznawał czasami w wywiadach, że napływ rekrutów utrudnia odpowiednie wyszkolenie i kontrolowanie niektórych oddziałów. O masakrach coraz częściej donosiły miejscowe i amerykańskie media, które do tej pory z reguły sympatyzowały z AUC, uznając organizację za zło konieczne.

Rząd Kolumbii przymykał oko na zbrodnie Castano ponieważ ten radził sobie coraz lepiej w zwalczaniu czerwonej zarazy jak się nazywa FARC. Amerykańska agencja do walki z narkotykami DEA już w 1993 roku opublikowała raport, który stwierdzał, że bojówkarze AUC eksportują narkotyki zagranicę. Administracja prezydenta Billa Clintona wolała to przemilczeć – Castaño był sojusznikiem w walce z komunistami, a walka z komunistami była w tej chwili ważniejsza od walki z narkotykami. Pod koniec wieku Amerykanie uznali, że eksportowana kokaina jest większym zagrożeniem niż wywożony marksizm. Zaczęli więc naciskać na kolumbijski rząd, by ten przykrócił smycz AUC. Latynosi musieli się z tym życzeniem liczyć, bo USA obiecały im właśnie wynoszącą miliardy dolarów pomoc wojskową w zwalczaniu handlarzy i partyzantów w ramach Planu Kolumbia.

Aby odbudować reputację nadwątloną przez informacje o masakrach i przemycie,Carlos Castano w marcu 2000 roku pokazał się w telewizji Kolumbijskiej. Podczas 90-minutowego wywiadu opowiadał m.in. o tym, że z ręki partyzantów stracił nie tylko ojca, ale także czterech braci i siostrę zabitą podczas próby porwania. W krótkiej chwili na oczach milionów Kolumbijczyków przeszedł metamorfozę. Z potwora zamienił się w jednego z nich – kolejną ofiarę tej niekończącej się wojny.

W 2001 roku z powodu handlu narkotykami i łamaniem praw człowieka AUC zostało uznane przez Pentagon za organizacje terrorystyczną. W 2002 roku władze USA oskarżyły Castaño o przerzucenie 17 ton narkotyków do Stanów i zażądały jego wydania. Castano ogłosił, że rozpocznie demobilizację swojej organizacji i odda się w ręce Amerykanów. W zamian oczekiwał, że nie będzie osobiście łączony z przemytnikami narkotyków.

16 kwietnia 2004 roku Carlos Castano zaginął. Jedna z teorii twierdziła że Castano uciekł do Izraela gdzie posiadał wiele kontaktów. W sierpniu 2006 roku Jose Roldan, jeden z członków bojówki, zeznał śledczym, że wziął udział w zabójstwie słynnego dowódcy. Zleceniodawcą morderstwa był starszy brat Vincent Castano.

W 2006 roku AUC ogłosiło zawieszenie broni i porozumienie z rządem Kolumbii